Moja droga do Uniwersytetu Trzeciego Wieku


wypowiedzi słuchaczy...


Jeżeli zdecydowaliśmy się już na zawsze zamknąć rozdział życia pt. "PRACA' wcale nie musimy oczekiwać sędziwej starości wciśnięci w swój ulubiony fotel.
Od razu po przejściu na emeryturę zaczęłam szukać czegoś, co pozwoli mi wypełnić pustkę związaną z nadmiarem wolnego czasu. Bardzo szybko dowiedziałam się, że na mojej ulicy w siedzibie SOK istnieje SUTW. Natychmiast złożyłam deklarację i od 2006r. posiadam legitymację nr 168 i jestem studentką.
Postanowiłam poszerzać swoją wiedzę i nabywać nowe umiejętności w sekcjach: historycznej, medycznej, komputerowej, filmowej, turystycznej, tanecznej. Uczęszczałam też na lektorat języka włoskiego. Uczestnicząc w zajęciach informatycznych rozszerzyłam wiadomości o komputerze i jego ogromnych możliwościach. Udział w gimnastyce zwiększył moją sprawność fizyczną. Marsze z kijkami oprócz zażywania ruchu na świeżym powietrzu pozwoliły mi poznać urocze zakątki najbliższej okolicy, a nawet kraju i zagranicy (Zubrzyca Górna, Słowacja). Udział w sekcji filmowej przybliżył mi sylwetki i filmy największych światowych twórców filmowych. Ogólnie udział w zajęciach daje mi mnóstwo radości i zadowolenia, a nabyta wiedza - wiele satysfakcji.
Po powrocie z zajęć, często w domu rozmawiałam z mężem o korzystnym oddziaływaniu Uniwersytetu na moje życie. Myślę, że tym zachęciłam go do wstąpienia do SUTW. Oprócz wspólnych zainteresowań (historia, turystyka) męża pasjonuje brydż.
Uważam, że uczestnictwo w zajęciach Uniwersytetu Trzeciego Wieku pozwala na poszerzenie wiedzy, zaspokojenie zainteresowań, poznanie różnych osób i nawiązanie przyjaźni. Z drugiej strony przyjęcie na siebie obowiązków słuchacza to konieczność najpierw wyboru najodpowiedniejszych dla siebie zajęć, a później systematyczne i aktywne w nich uczestnictwo.


Alina


Jest rok 2003. Właśnie przestałam pracować (likwidacja zakładu pracy), zmarła mi mama, którą opiekowałam się 3 lata, jestem po poważnej operacji, syn na studiach w Warszawie. Mam 55 lat i czuję się okropnie, nie wiem co mam ze sobą zrobić.
Któregoś dnia przeczytałam w Głosie Pomorza o istniejącym klubie "Emeryci 70" w Słupskim Ośrodku Kultury. Zadzwoniłam i poszłam na pierwsze spotkanie. I tak od września 2003 roku zostałam jego członkiem. Początkowo zajęcia odbywały się raz w tygodniu w małej salce.
Za sprawą kilku osób, a przede wszystkim Pani Uli oraz władz Słupska został powołany Słupski Uniwersytet Trzeciego Wieku i zostałam "studentką". Bardzo szybko zaczęło przybywać osób i różnego rodzaju zajęć. Zaczęłam uczęszczać na zajęcia z biologii, historii, geografii, chodzę na koncerty, uczestniczę w wycieczkach z grupą turystyczną, chodzę na pływalnię, gimnastykę oraz śpiewam w chórze.
Będąc członkiem Uniwersytetu zobaczyłam w jak pięknym regionie mieszkam - szczególnie jestem zachwycona Szwajcarią Kaszubską. Czwartkowe wykłady są bardzo interesujące, każdy znajdzie coś ciekawego. A to wszystko za sprawą prężnie działającego Zarządu oraz Prezes - Pani Uli. To dzięki tym ludziom i ich żmudnej codziennej pracy wiele naszych Koleżanek i Kolegów czuje się szczęśliwszymi. Dzięki temu, że istnieje Nasz Uniwersytet nie myślę o upływającym czasie (a to już 8 lat) i o chorobach. Nie wyobrażam sobie dalszego życia bez programu i celów, jakie stawia mi Uniwersytet.


Danuta - leg. nr 22


O istnieniu SUTW dowiedziałam się od koleżanki mającej ciocię - członka SUTW. Zarówno jej ustne relacje o tej instytucji, a także lektura strony internetowej SUTW były dla mnie bardzo interesujące. "Ściągnęłam" deklarację członkowską ze strony internetowej, wypełniłam i zaniosłam do siedziby organizacji; tu spadł na mnie zimny prysznic, kiedy usłyszałam jaki jest przeciętny czas oczekiwania na przyjęcie.
Zaczęło się oczekiwanie tak długie, że w końcu przestałam z dnia na dzień czekać na telefon. Zajęta innymi sprawami zapomniałam o złożonym wniosku, dlatego telefoniczne zaproszenie nawet mnie zaskoczyło. W pierwszym okresie byłam cokolwiek oszołomiona starając się zapamiętać mnóstwo nowych twarzy i testując różne formy zajęć. Wydaje mi się, że znalazłam zajęcie dla siebie oraz miejsce, gdzie czuję się dobrze.
Cieszę się, że są takie organizacje i miejsca, gdzie seniorzy "dopóki ziemia dla nich kręci się" mogą spotykać się z rówieśnikami, zaspokajać swoją ciekawość świata, uczyć się z tolerancją i pogodą ducha przyjmować jego oszałamiającą przyziemność i w miarę aktywnie budować swój świat.
Wciąż możemy wybierać, bowiem to od nas zależy czy tylko z melancholią i narzekaniami będziemy żegnać odchodzący od nas czas oczekując od otoczenia współczucia, czy (może lepiej) potraktujemy każdą chwilę jako dar i wyzwanie.


Łucja Misiun


Jak tylko sięgam pamięcią - moje dni były bardzo wypełnione. Doba powinna była mieć więcej niż 24 godziny, jednak za mało było możliwości na rozwijanie swoich pasji. Aż tu... zaskoczyła mnie emerytura!
Wiek dojrzały i starość mogą być piękne, jeśli istnieje możliwość prowadzenia aktywnego trybu życia. Możliwość taką daje uczestnictwo w zajęciach Uniwersytetu Trzeciego Wieku, działalność społeczna w organizacjach, korzystanie z imprez kulturalnych, a także konferencji naukowych.
Moja droga do Słupskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku była krótka, ale skuteczna. Kiedy dowiedziałam się, że w Słupsku powstaje UTW (byłam już wówczas kilka lat na emeryturze) złożyłam deklarację i zostałam przyjęta. Mam numer legitymacji 32, więc byłam jedną z pierwszych słuchaczek.
Od dzieciństwa lubiłam się uczyć; czytać zaczęłam mając pięć lat (w czasie II Wojny Światowej w Warszawie - bo tam wówczas mieszkałam z rodzicami i uczęszczałam ze starszymi siostrami na tajne komplety). Na zdobywaniu ciągle nowej wiedzy upłynęło mi całe życie zawodowe. Teraz mam satysfakcję, że sama dobieram sobie interesującą mnie tematykę.
Skończyłam studia historyczne, więc historia jest moją pasją wiodącą. A ileż to dowiedziałam się na wykładach w Sekcji Historycznej nowych tajników o Słupsku, Pomorzu, rodzie Gryfitów, a także skrywanych dotąd faktów z historii Polski!! Pod wpływem bardzo ciekawych cykli wykładów w Sekcji Biologicznej odkryłam w sobie nowe zainteresowanie. Na zajęciach Sekcji Geograficznej poznajemy Świat, a nawet wnętrze Ziemi. Bardzo chętnie uczestniczę w wykładach i prelekcjach czwartkowych, bo pogłębiają one dotychczasową wiedzę, a także informują o nowych trendach w każdej dziedzinie naukowej. Wykładowcami są fachowcy, często nauczyciele akademiccy, więc reprezentują wysoki poziom wiedzy.
Wielką radość daje mi uczestnictwo w życiu SUTW. Pragnę uczestniczyć także w warsztatach terenowych, w gimnastyce, w wyjazdach lub spacerach z Sekcją Turystyczną, ale to jest zależne tylko od mojej kondycji zdrowotnej: oby mi dopisywała!
Dziękuję wszystkim Członkom Zarządu, którzy poświęcają prywatny czas na organizację ciekawego planu w ciągu roku i szukają sposobów na stworzenie "rajskiego życia" na emeryturze każdemu ze słuchaczy naszego Uniwersytetu.


Stefania Giebułtowska


Było to już parę lat temu, ale nigdy nie zapomnę tamtych dni. Choć mówi się, że czas leczy rany - mnie uzdrowił UTW.
Wróciłam ze szpitala z wyrokiem: to był rak. Lekarze twierdzili, że operacja się udała - wszystko zostało "wycięte" itd. Ale ja czułam się załamana. Myślałam, że od tego potwora nie tak łatwo jest uciec...
I czekałam, aż do drzwi zapuka Kostucha i powie "chodź".
Miłość dzieci, wnuków, opieka i troska całej rodziny pogłębiała tylko mój stan psychiczny; Sądziłam, że dają mi tyle - bo moje dni są policzone. Całe dnie spędzałam tylko w domu krążąc po nim bezcelowo, nie ubierałam się, nie czesałam, nie robiłam nic - bo uważałam, że nie warto, że zaraz mnie tu nie będzie... Czekałam.
Będąc w takiej depresji odwiedziła mnie znajoma i zaczęła namawiać do uczestnictwa w UTW. Ona była już słuchaczem i twierdziła, że mogę być w ten sposób szczęśliwsza. Na odczepnego wypełniłam dostarczoną przez nią deklarację, bo tak naprawdę nie zależało mi na tym (ja - tak chora mam jeszcze jakieś trudy pokonywać?) O dziwo! - zostałam szybko przyjęta, o czym powiadomiono mnie. Trzeba się było zmobilizować, wybrać odpowiedni ubiór i wyjść z domu, by odebrać legitymację i być na pierwszym dla mnie wykładzie wśród nowych ludzi... Od dłuższego czasu nie sprawdzałam swojego wyglądu w lustrze. Nie chciałam oglądać niekorzystnego swojego odbicia: strach na wróble to zbyt łagodne określenie w moim odczuciu.
Zaplanowałam wizytę u fryzjera, kosmetyczki, krawcowej - schudłam 18 kg, więc wszystkie ubrania były za obszerne. Tyle spraw chciałam załatwić, a termin spotkania w UTW za parę dni... Poszłam na nie z dużym wewnętrznym oporem...
...Zaczął się dla mnie "inny świat". Zostałam serdecznie przyjęta przez nieznane mi zupełnie osoby. Ich uśmiech na twarzach, zapał i fascynacja tym, co robili na kolejnych spotkaniach tak mi się udzieliły, że z przyjemnością wychodziłam z domu do mojego UTW.
Włączyłam się bardzo aktywnie w życie nowej społeczności. Interesują mnie wszystkie wykłady, na których pogłębiam dotychczasową wiedzę. Zaangażowałam się w działalność kilku sekcji, nauczyłam się znów śmiać, czas mam mocno zagospodarowany - więc przestałam czekać na Kostuchę. Za to wyczekuję teraz z niecierpliwością kolejnych ciekawych zajęć, wykładów, spotkań z innymi słuchaczami. Chce mi się żyć, nie myślę o przykrej chorobie.


Janina Pietrasiewicz - Chudy


Wiele lat temu spotkałam Danusię Wiewiórkowską, która powiedziała mi, że bierze udział w spotkaniach Klubu 70. Zachęciła mnie też do przychodzenia, abym nie czuła się taka samotna. Na te spotkania uczęszczałam kilka miesięcy. Potem ta instytucja przekształciła się w nasz Uniwersytet i tak oto zostałam. Mam legitymację nr 21. Bardzo zadowolona jestem tutaj z wykładów pogłębiających moją wiedzę. Szczególnie interesuje mnie historia, więc należę do Sekcji Historycznej. Utrwalam język niemiecki na lektoratach.
Mam wiele przyjemności z tego, że mogę obdarowywać koleżanki i gości SUTW własnymi robótkami na szydełku. Zrobiłam bardzo dużą ilość chust do zarzucania na ramiona - służących jako ocieplenie oraz dekorację stroju pań. W Uniwersytecie spotkałam wiele osób z lat młodości (co mnie cieszy), łącznie z naszą Prezes Urszulą. Może nie miałabym takiej okazji bez uczestnictwa własnego.


Krystyna Krajewska
była uczestniczka Powstania Warszawskiego
oraz więźniarka obozu w Ravensbrück oraz w Buchenwald


Zanim powstał Uniwersytet Trzeciego Wieku w Słupsku, z zainteresowaniem śledziłam informacje w prasie i telewizji o placówkach tego typu działających w innych miastach. Postanowiłam, że jeżeli powstanie taki uniwersytet w Słupsku, to wstąpię w jego szeregi. I oto sześć lat temu został utworzony Uniwersytet i moje zamiary mogłam urzeczywistnić. Ponieważ należę do osób aktywnych, tu znalazłam możliwość realizacji moich zainteresowań i pogłębiania wszechstronnej wiedzy na interesujące mnie tematy. Zapewniają mi to między innymi czwartkowe wykłady i prelekcje, które są bardzo trafnie dobierane pod względem zainteresowań słuchaczy Uniwersytetu. Prowadzą je specjaliści wysokiej rangi; często są to wykładowcy z uczelni w naszym mieście. Moje zainteresowania realizuję w wielu sekcjach: literackiej, biologicznej, historycznej, turystycznej.
Uczęszczam na język angielski oraz śpiewam w naszym uniwersyteckim chórze, który prowadzi wspaniała, kochana przez chórzystów Pani Dyrygent mgr Jolanta Otwinowska. To dzięki Niej tak chętnie uczestniczymy w cotygodniowych próbach chóru, a każdorazowy występ traktujemy jak kolejne zaliczenie! Moją prawdziwą pasją jest Sekcja Literacka, którą opiekuje się Pani dr Marianna Borawska. Ukierunkowuje Ona nasze zainteresowania literaturą i inspiruje do samorealizacji w tej dziedzinie. Wzięłam więc udział w konkursie, ogłoszonym przez UTW pod tytułem "Mój Nowy Dom". Miałam możliwość opisania wspomnień z mojego życia w Słupsku, gdzie znalazłam mój drugi dom. Z ogromną satysfakcją odkryłam wiele fragmentów opisanych przeze mnie wspomnień w scenariuszu do spektaklu teatralnego pod tym samym tytułem, przygotowanym przez naszą Sekcję Teatralną. W ubiegłym roku uczestniczyłam również w warsztatach rehabilitacyjnych organizowanych dla słuchaczy UTW w Zubrzycy. Ukończyłam również kurs komputerowy, dzięki czemu mogę swobodnie obsługiwać mój komputer i poruszać się w Internecie. Jest to dla mnie prawdziwe okno na świat dające nieograniczone możliwości. Ponieważ jestem również hobbystką wędrówek z kijkami, wędruję z Sekcją Turystyczną nadmorskimi szlakami doskonaląc sprawność fizyczną.
Uniwersytet stał się dla mnie czymś, bez czego nie wyobrażam już sobie mojego życia. Przynależeć do pewnej, określonej grupy społecznej jest wielką sprawą, a dla osób na emeryturze - szczególnie. Mamy tu już wiele zaprzyjaźnionych i bliskich nam osób, co jeszcze dodatkowo dopinguje nas do spotkań. Z przyjemnością obserwuję, jak przy każdej nadarzającej się okazji mamy sobie tak wiele do powiedzenia. Tworzymy wspaniały zespół, a mocną ręką trzyma nas i kieruje nasza Pani Prezes Urszula Wyrwa. Chwała Jej za to!!


Emilia Godlewska


Zawsze lubiłam być w grupie - może dlatego, że w domu byłam jedynaczką? W wieku 12 lat zapisałam się do harcerstwa. Do dziś odczuwam uczucie dumy z przynależności i zadań, jakie wykonywaliśmy. Już jako mocno dojrzała osoba należałam do Solidarności. Także do Civitas Christiana oraz do Towarzystwa Przyjaciół Wilna i Grodna. To też były grupy ludzi, w których było mi dobrze.
Gdy dowiedziałam się, że niedaleko mojego miejsca zamieszkania jest siedziba UTW, nie zwlekałam z zapisaniem się. Mam uroczy nr legitymacji-18. Żartuję cały czas, że jestem "osiemnastką", choć metrykalnie niemalże osiemdziesięciolatką. Szkoda, że ze względu na postępującą chorobę nie mogę brać udziału we wszystkich zajęciach, które mnie interesują. Mam wiele miłych wspomnień ze wspólnego wyjazdu do Rzymu - spełniłam dzięki tej wycieczce marzenie mojego życia. Cieszą mnie wspaniałe wykłady na różne tematy. Jestem uczestniczką sekcji literackiej, historycznej i geograficznej. Obawiam się, że po wakacjach moje uczestnictwo na zajęciach będzie coraz rzadsze, ponieważ mam spore trudności w chodzeniu... ale - może nie będzie jednak aż tak źle?
Życzę wszystkim słuchaczom SUTW zdrowia i ciągłej satysfakcji z zajęć.


Helena Dargacz - Jelińska


Przeczytałam w Głosie Pomorza artykuł o istnieniu Słupskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku; było to w lipcu 2004 r. Pomyślałam, że mogłabym uczestniczyć w zajęciach pogłębiając wiedzę w ulubionych kierunkach zainteresowań. Byłam na emeryturze zaledwie kilka miesięcy i tak bardzo chciałam być jeszcze "czynna" i mieć kontakty z ludźmi. Postanowiłam wstąpić więc do grona słuchaczy SUTW. Poznałam wiele ciekawych ludzi. Wielu z nich podziwiam, że mimo swoich lat prowadzą tak aktywne życie. Zaprzyjaźniłam się z kilkoma koleżankami, z którymi spotykam się po zajęciach.
Bardzo interesowałam się fauną i florą, więc na początku zapisałam się do Sekcji Biologicznej. Wspaniałe wykłady, zajęcia laboratoryjne, czy warsztaty w plenerze! Uczestniczę też w innych sekcjach m.in. nauka języka angielskiego, języka włoskiego, należę do Sekcji Geograficznej, Sekcji Historycznej, Sekcji Literackiej oraz mam wiele satysfakcji z udziału w Sekcji Malarskiej.
Na historii dowiedziałam się mnóstwo nowych faktów z dziejów Polski i dziejów naszego regionu. Będąc uczennicą w szkole nie lubiłam historii, a teraz uwielbiam słuchać wykładów. Nie mogę pominąć znaczenia ciekawych wykładów czwartkowych dających możliwości spotkania się z ciekawymi ludźmi ze świata kultury i sztuki.
To wszystko wymaga dużo pracy od strony organizacji, jestem pełna podziwu dla Pani Prezes i Zarządu, że poświęcają swoje umiejętności i czas dla nas. Cieszę się bardzo, że jestem studentką SUTW.


Elżbieta Głuszek


Biuletyn otrzymałam od Uli, naszej Prezes SUTW. Dla mnie było to wydarzenie emocjonalne. 11 września graliśmy w brydża, w SOK-u. W czasie przerwy weszła Ula i poprosiła mnie, abym przyszła do jej "gabinetu". Ton zaproszenia wskazywał, że będzie coś poważnego. Wiem, że Ula nie zaprasza na byle jakie gadu gadu...
Zgadłam! Po wejściu, kiedy usiadłam. Ula wręczyła mi coś błękitnego. Lazurowy kolor mnie oczarował. Nie zorientowałam się co to za dokument, może dyplom? Ula rzekła: to jest nasz Biuletyn, wręczam go tobie. Kiwnęłam głową. Spojrzałam na tytułowš stronę. Nie ogarnęłam całości, jeno "wyskoczyło" zdanie: "Jest jeszcze z nami cały świat. Życie pełne zdumiewających rzeczy". - Blaise Cendras
Niesamowite! Właśnie to motto przekazuje i mobilizuje do szukania w życiu czegoś nowego, co nas zdumiewa, wzbogaca.
Patrząc na Ulę zapytałam: Kto wybrał ten cytat? Usłyszałam odpowiedź "ja". Nastąpiła krótka wymiana zdań o literaturze, o czytaniu.....Ujrzałam człowieka wykształconego o wielu zainteresowaniach, o swoistej, ciepłej, pięknej kobiecości !
Dla mnie spotkanie 11 września br. chociaż krótkie było zdumiewającym wydarzeniem. W domu czytałam Biuletyn długo, rozważnie. Oglądałam zdjęcia, adekwatne do artykułów. Układ tematyczny przejrzysty. Ciekawe ujęcia graficzne oraz właściwy dobór cytatów i aforyzmów. One wnoszą wiele myśli, które towarzyszą ludziom od wieków i nie starzeją się.
Wszystkie teksty wg. mnie są rzeczowe, dopracowane i "ożywione" zdjęciami. Na czołowej stronie jest znakomity artykuł Zarządu. Zawiera on istotne sprawozdania za rok ubiegły. Zawiera różnorodność propozycji dla nas, uczestników SUTW.
Proponuję, by pierwsza stronę skserować i wręczyć tym, którzy Biuletynu nie mają. Może nawet umieścić na tablicy.
Sądzę że wiele osób odkryje coś ważnego dla siebie w myśl:

"Jest jeszcze z nami cały świat
Życie pełne zdumiewających rzeczy"


Wanda Szuflita


Boże, jak ja bardzo chciałam po przejściu na emeryturę zostać słuchaczką SUTW, to tylko Ty wiesz. Stało się. Od 20 września 2007 r. jestem studentką Słupskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Szczęście moje nie ma granic. Poznałam nowych ludzi bardzo zaangażowanych w działalność społeczną, którym mimo poważnego wieku jeszcze bardzo wiele "się chce". Ludzi, których należy podziwiać, stawiać za wzór i naśladować.
Dzięki takim ludziom nasze uniwersyteckie społeczeństwo jest szczęśliwe. Bogactwem jest to, że dzięki różnym sekcjom mogę rozwijać się w tych kierunkach, o których nawet nie marzyłam, a SUTW powoduje, że ciągle jestem "głodna" wiedzy. Radością napawa mnie fakt, że wiadomościami uzyskanymi na wykładach dzielę się z młodszymi członkami rodziny, a oni z podziwem w oczach i wielkim zainteresowaniem słuchają. To już jest coś...


Irena Kopeć /nr leg 201/


Człowiek zgodnie ze swoją wewnętrzną naturą,
jest stworzeniem, które nie tylko pracuje i myśli,
ale także śpiewa, tańczy, modli się
opowiada historie i świętuje
Henry Cox

Pewnego razu przeczytałam w "Głosie Pomorza" artykuł o istnieniu Słupskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku i pomyślałam sobie, że mogłabym uczestniczyć w zajęciach pogłębiając wiedzę na ulubionych kierunkach. Ta myśl "chodziła" za mną przez cały rok, aż pewnego razu spotkałam na przystanku koleżankę Terenię Muszyńską z mężem. Ona właśnie zapytała mnie, czy bym nie chciała zapisać się na Uniwersytet. Bardzo się ucieszyłam "Tereniu spadłaś mi z nieba". Oczywiście, że się zapisałam, przecież marzenia są po to, by się spełniały.
Ponieważ ze względów finansowych nie było mi dane studiować w młodości, teraz otworzyła się przede mną szansa w Słupskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Uczestniczę w zajęciach Sekcji Biologicznej - bardzo interesujące wykłady poparte ciekawymi wycieczkami, które odkrywają piękno ziemi słupskiej i całego Pomorza. Innego rodzaju atrakcjami są wspólne wyjścia do teatru, na koncerty, sztuki czy na Festiwal Pianistyki Polskiej. To prawdziwa uczta duchowa !
Nie można pominąć ciekawych wykładów czwartkowych, często na bardzo wysokim poziomie intelektualnym, dające możliwości spotkania z ciekawymi ludźmi ze świata kultury, sztuki, jak również z dziedziny: historii, geografii, medycyny czy religioznawstwa. Można być dumnym, że tematyka zajęć prawie się nie powtarza.
To wszystko wymaga dużo pracy ze strony Zarządu, Rady Programowej i naszych koleżanek i kolegów, którzy opiekują się poszczególnymi sekcjami. To są telefony, wydeptane "ścieżki" do urzędów, sponsorów, zabierające wiele godzin z życia prywatnego, a my w potoku codzienności tego nie zauważamy. To dzięki tym ludziom możemy realizować swoje pasje.
W SUTW znalazłam miejsce dla siebie. W gronie koleżanek i kolegów czuję sie swobodnie i mogę w pełni podpisać się pod maksymą p. H. Coxa


Liliana E. Łęcka


Moja droga do SUTW była prosta. Na zajęcia chodziła moja siostra. Wracała szczęśliwa i radosna. Zaciekawiło mnie co tam jest takiego, że sprawia jej tyle radości. Poszłam w jeden czwartek na wykłady, później w drugi i trzeci i tak już chodzę ponad rok. Poznałam nowych ludzi. Zawsze są uśmiechnięci, zawsze pomocni, ciekawi świata i nowych wiadomości. Dzięki SUTW chodzę na basen i ku mojemu zaskoczeniu - nauczyłam się pływać. Chodzę na dobre filmy z naszym klubem filmowym "Stalowe Magnolie", chodzę na wycieczki z grupą turystyczną z zaciekawieniem słucham czwartkowych wykładów. Na historii dowiedziałam się mnóstwa nowych faktów z dziejów Polski i dziejów naszego regionu. Kiedyś w szkole nie lubiłam historii, a teraz uwielbiam słuchać wykładów. Cieszę się bardzo, ze jestem studentką SUTW.


Krystyna Ratajska


Byłam już jakiś czas na emeryturze i pewnego dnia spotkałam koleżankę Sabinkę. W trakcie rozmowy dowiedziałam się, że wraca z ładu na SUTW. Bardzo się zainteresowałam i postanowiłam zostać "studentką". Złożyłam deklarację i po 18 miesiącach zostałam zaproszona do Uniwersytetu po odbiór legitymacji. Byłam bardzo zadowolona, że będę słuchaczem SUTW.
Spotkałam tutaj wiele ciekawych osób, wielu z nich podziwiam, że mimo swoich lat prowadzą aktywne życie.
Będąc "studentką" zaczęłam uczęszczać na wykłady z historii, biologii, a potem z geografii. Postanowiłam też przypomnieć sobie czasy, kiedy śpiewałam w chórze i zapisałam się do chóru. Ogromną satysfakcję mam też, że będąc w wieku emerytalnym nauczyłam się pływać korzystając z zajęć na basenie.
Jestem pełna podziwu dla Pani Prezes i Zarządu, że poświęcają swoje umiejętności i czas dla nas.
Dziękuję


Krystyna


Policzyła co przed nią, co za nią,
Migotało jakoby się śniło
I ujrzała księżyców tysiące
Barwy świata
Wszystko to już było.
Lekki wietrzyk muskal ciało słabe
Znad obłoków spadł nań pył świata
We mgle wspomnień czuła jak wirują
Tamte wszystkie roztańczone lata.
Wszystko zawsze kończy się tak samo
Nie możemy tu wiecznie koczować
A więc żyjmy idąc wciąż do przodu
By niczego potem nie żałować.


Maria Szydlik


Kilka lat temu zapytałem będącego na emeryturze jednego z moich szefów co teraz robi? Czy się nie nudzi? Ponieważ był bardzo pracowity i zaangażowany w pracę zawodową. Powiedział mi, że dawniej musiał stale śledzić literaturę fachową i nie miał czasu na beletrystykę lub inne książki. Teraz z zapałem i ciekawością czyta ośmiotomowe dzieło Churchilla na temat II wojny światowej, a poza tym ma wspaniałe wnuki, którymi się opiekuje.
Ja miałem nadzieję, że przepracuję 50 lat w swoim zawodzie. Duch był ochoczy, ale ciało zaprotestowało i o 4 lata wcześniej niż zamierzałem znalazłem się w stanie spoczynku czyli na emeryturze.
Moja małżonka już dużo wcześniej była emerytką. Było to tak dawno, że dzieci jeszcze się uczyły, miała więc dużo obowiązków rodzinnych, ale utrzymywała kontakty z koleżankami z pracy. Nie odczuwała nudy, ani osamotnienia. Lata płynęły, dzieci się usamodzielniły. Przez te wszystkie lata mieliśmy kontakty z wieloma ludźmi.
Doszliśmy z żoną do wniosku, że nie powinniśmy reszty życia spędzać w odosobnieniu. W tym "trzecim wieku" trzeba nadal żyć wśród ludzi, dzielić z nimi troski i radości, dzielić się z innymi dobrym słowem, a jeśli wiedza z dawnych lat na to pozwala, przekazywać ją innym. Samotność zawęża widzenie świata, stopniowo ogranicza zainteresowania, powoduje poczucie opuszczenia, zniechęcenie do życia i ludzi, prowadzi do ograniczenia sprawności fizycznej i umysłowej.
Obydwoje z żoną mamy sporo różnych zainteresowań. Lubimy podziwiać piękno tego świata, zwiedzać ciekawe miejsca, spotykać ciekawych ludzi. W ciepłych miesiącach roku jesteśmy zaangażowani w pracy na działce, gdzie mamy przytulną altankę, a żona lubi piękne kwiaty i ozdobne krzewy, przy których trzeba trochę popracować. Z powyższego wynika, że nie nauczyliśmy się nudzić. Zachęceni przez naszych przyjaciół wielokrotnie braliśmy udział w pieszych wędrówkach z "Głosem Pomorza".
W prowadzonych przy tej okazji rozmowach dowiadywaliśmy się o działalności UTW, o ciekawych kołach zainteresowań. Uzyskiwane tą drogąś informacje stawały się coraz bardziej ciekawe. Szeroki zakres tematów i różnorodność wykładów prowadzonych przez zapraszanych wykładowców wskazywał, iż można tu wzbogacić swoją wiedzę, poszerzyć horyzonty myślenia i wyobraźni. Nasi, od lat serdeczni przyjaciele Roma i Staszek W. z dużym zaangażowaniem przybliżyli nam działalność Uniwersytetu i wiosną 2006 roku zawiadomili nas o możliwości zapisania się do stowarzyszenia. Złożyliśmy więc deklaracje i po jakimś czasie otrzymaliśmy z rąk Pani Prezes legitymacje członkowskie.Z naszej decyzji dotyczącej zapisania się do UTW jesteśmy bardzo zadowoleni i w miarę jak zdrowie pozwala, bierzemy udział w wielu zajęciach, należymy do kilku kół zainteresowań. Dawne sprawy zawodowe odsunęliśmy bezpowrotnie. Teraz należy ćwiczyć pamięć, ucząc się np. Języka obcego, poznając historię, geografię turystyczną, bo świat jest przecież piękny. Jeśli ktoś nie może go osobiście zwiedzać, to może go podziwiać w ramach wykładów na UTW oglądając filmy, przeźrocza, zdjęcia. Wspólne wyprawy w plener, wycieczki, podróże, wyjścia na koncerty, do teatru czy wyjazdy do opery wzmacniają więzi międzyludzkie, ujawniają wzajemne sympatie.
Obserwując wysiłki Pani Prezes i Zarządu, pełni jesteśmy podziwu dla ich szerokiej działalności. Dzięki pracy Pani Prezes, Zarządu i wielu, wielu aktywnych członków naszego Uniwersytetu możemy się rozwijać kulturalnie, umysłowo i podnosić swą sprawność fizyczną (basen, gimnastyka) oraz spędzać bardzo miło kilka godzin tygodniowo wśród miłych i sympatycznych ludzi w naszym wieku.
Dzięki im za to.


Irena i Rajmund Marcinkowscy


Zawsze miałam za mało wolnego czasu, godząc pracę zawodową z obowiązkami matki i żony. Gdy przeszłam na emeryturę a wnuki podrosły na tyle, że nie byłam im już tak bardzo potrzebna, nagle okazało się, że często czegoś mi brak. Brakowało mi kontaktów z ludźmi, którzy byli czynni, pracowali, uczyli się, coś robili.
W życiu miałam to szczęście, że spotkałam na swojej drodze życia wielu ludzi i dobrych,i mądrych. Lata życia nauczyły mnie unikania mądrali, którzy zawsze wszystko wiedzą lepiej i chcą, by wszyscy myśleli i czuli to samo co oni. Szukałam zawsze towarzystwa ludzi otwartych, tolerancyjnych, widzących dalej niż czubek własnego nosa. A im jestem starsza, tym bardziej zdaję sobie sprawę z tego, jak niewiele umiem i wiem o otaczającym nas świecie. I tyle jest rzeczy ciekawych i nowych, o których chciałabym wiedzieć.
Mimo wolnego czasu nie byłam zadowolona z życia. Przeczytałam gdzieś kiedyś taką mądrość Wschodu:

Boże, daj mi siłę zmienić to, co zmienić mogę,
pokorę, bym pogodziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
i rozum, abym zdołała odróżnić jedno od drugiego.

Właśnie wtedy, a był to chyba koniec roku 2001, córka namówiła mnie na spotkanie w klubie "Emeryci 70", gdzie niewielkie grono starszych osób raz w tygodniu spotykało się i słuchało wykładów na różne tematy. Były to bardzo miłe, kameralne spotkania przy kawie. Chętnych do udziału w tych spotkaniach było coraz więcej, więc grono zapaleńców przy życzliwym poparciu władz, w 2004 roku powołało Słupski Uniwersytet Trzeciego Wieku. w skrócie SUTW.
Prezesem została wybrana koleżanka Ula i ona z dobranym gronem społeczników "rozkręciła" na dobre działalność naszego uniwersytetu. Od spotkania z bywalcami klubu "Emeryci 70" i z członkami UTW zrozumiałam, że to jest to, w czym chciałabym uczestniczyć. Zarząd utrzymuje kontakty z władzami słupskich uczelni i miasta, dba o nasze finanse, stara się o dotacje. I robi to wszystko z potrzeby serca, poświęcając nam swój czas. Zdaję sobie sprawę ile pracy włożyły nasze koleżanki i zarząd w to byśmy mogli korzystać z bardzo ciekawych wykładów, brać udział w tylu zajęciach z historii, biologii, medycyny, sekcji brydżowej, tańcu, w chórze, trzech lektoratach języków obcych. A ja, patrząc na koleżanki z Zarządu i spoza niego, które aktywnie działają podziwiam je i dziękuje im za to, że razem z nimi mogę uczestniczyć w czymś tak dobrym i miłym, przynoszącym mnie i innym tyle radości, iż razem tworzymy zgodną rodzinę, która wspólnie się uczy i bawi.
Okazuje się, że każdy wiek może mieć swoje przyjemności. Można być szczęśliwym także w starszym wieku, bo szczęście to niekoniecznie majątek, a pogoda ducha, przyjaźń, radość z życia takiego, jakim obdarzył nas los. Nie zawsze jest szczęśliwy ten, kto ma dużo pieniędzy, ale ten kto ma małe potrzeby i pragnienia. Wolność wyboru polega na tym, by móc robić wszystko, co nie przynosi szkody a radość i dobro innym ludziom. I chwała tym wszystkim, którzy poświęcają swój czas i to czynią.


Elżbieta


Uniwersytet Trzeciego Wieku to "instytucja" dobro czyniąca ludziom w dojrzałym wieku. Być emerytką, to w pojęciu wielu osób okres stagnacji, zobojętnienia i apatii. Ponieważ ja jestem istotą stadną, to zawsze ciągnęło mnie do większego grona ludzi. Kiedy dowiedziałam się, że w Słupsku istnieje UTW poszłam na mój pierwszy wykład z zakresu chorób serca i układu krążenia. Wykładowcą był Pan dr Tadeusz Suchomski, który obecnie jest także studentem UTW. Natychmiast złożyłam deklarację przystąpienia do tej wspaniałej grupy osób. I tak od października 2004 r. jestem studentką.
Zobaczyłam jak pożytecznie z korzyścią dla siebie i rodziny mogę spędzać czas, którego miałam w nadmiarze. Napisałam "rodziny", bo jak emerytka jest radosna i zadowolona, nie zrzędliwa, to i rodzinie jest lżej.
Całe życie bardzo interesowała mnie fauna i flora, więc zapisałam się do Sekcji Biologicznej. Wspaniałe wykłady, zajęcia laboratoryjne czy wykłady w plenerze są dla mnie skarbnicą wiadomości o faunie i florze polskiego krajobrazu. Uczestnictwo w różnych sekcjach zainteresowań takich jak min: taniec w kręgu, chór, medycyna, lektorat j. angielskiego, warsztaty teatralne, klub filmowy "Stalowe magnolie", czy wolontariat dają mi wiele satysfakcji.
Ogólne wykłady są zróżnicowane tematycznie, ale wszystkie są bardzo interesujące, dzięki kierownictwu UTW, które zaprasza bardzo dobrych wykładowców.Tylu życzliwych i przyjaznych ludzi naraz można spotkać tylko na salach wykładowych UTW. Myślę, że nic lepszego nie mogło mnie spotkać w moim emeryckim życiu jak Uniwersytet Trzeciego Wieku.


Janina Siek


Wiadomości o istnieniu Uniwersytetu Trzeciego Wieku wysłuchał mój mąż w telewizji z relacji z Krakowa. Mieszkamy na wsi, gdzie zima jest mało atrakcyjną porą roku, dlatego w trakcie rozmowy zaproponował mi, abym się zapisała do takiego uniwersytetu. W pierwszej chwili odmówiłam, sądząc, iż są to uniwersytety stacjonarne i że nie mam zamiaru wyprowadzać się do Krakowa, traktując całą rozmowę humorystycznie.
Przy okazji, w formie żartu, wiadomością tą podzieliłam się z moją przyjaciółką Brygidą Solnikowską, która z całą powagą poinformowała mnie o działalności UTW w Słupsku i dostarczyła mi deklarację. I tak to się zaczęło. Na przyjęcie do grona "studentów" nie musiałam długo czekać, gdyż wczesną wiosną 2004 roku nie było jeszcze wielu chętnych.
Wówczas zajęcia odbywały się w małej salce w Słupskim Ośrodku Kultury, z niewielką liczbą uczestników, ale już wykłady były bardzo interesujące. Ponadto wszyscy znaliśmy się ,co wspominam z nostalgią. Zaprzyjaźniłam się z kilkoma koleżankami z którymi spotykałyśmy się po zajęciach prywatnie w mieszkaniach lub w kawiarni.
Od początku jestem pilną uczennicą Sekcji Ceramicznej w której rozwinęłam swoją pasję. Ponadto systematycznie poszerzam wiedzę i umiejętności w sekcjach biologicznej i historycznej, a w tym roku dodatkowo korzystam z wykładów i warsztatów geograficznych. Chętnie bywam na koncertach i imprezach teatralnych, organizowanych przez SUTW, ponieważ muzyka jest moją drugą pasją. Bardzo żałuję, iż cišgle muszę wybierać z bogatej oferty ciekawych zajęć naszego uniwersytetu, gdyż mamy z mężem dom z dużym ogrodem na wsi i sporą gromadę zwierząt, które wymagają opieki i czasu.
Życzę dalszego rozwoju, pomyślności i "100 lat" naszemu Uniwersytetowi - niech opromienia nasze serca i umysły w pięknym okresie tzw. trzeciego wieku.


Danuta Zielkowska


Czym jest dla mnie nasz uniwersytet Każdy z nas miał swój rodzinny dom, który wspominamy i skąd wyrastały nasze korzenie. Później jednak dorastaliśmy. Coraz bardziej zadziwiał nas Wielki Świat. Po drodze spotykaliśmy i zmienialiśmy kolejne domy. Ta "uniwersytecka" sala ,w której się spotykamy jest wspaniała: przytulna i przyjemna choć czasem rozkrzyczana. Gdy tylko przekraczam jej próg zachwyca mnie; serce mi się otwiera, a dusza śpiewa jakieś melodie z młodszych lat. Bo gdy jako "starszy podlotek" z uśmiechem przychodzę, to mi się wydaje, że jestem znacznie młodszy i szczęśliwy. Głowa przestaje mnie boleć, cichnie "strzykanie " w kolanie i kręgosłup nie boli. Z mojego wnętrza dochodzi śpiew i opowiadanie jakbym miał lat osiemnaście. Zmarszczki znikają, policzki zakwitają. Boże Ty mój istne cuda! Wspaniałe są te przeżycia. Nigdy przedtem nie pomyślałem, że zbliżający się kres mojego życia z radością będę przeżywał. Znika samotność, bo z trosk swoich jest się komu zwierzyć, a w potrzebie pomogą ci "przyjazne dusze". Więc na twarzy częstym gościem bywa uśmiech i jest radośnie!. To zasługa UNIWERSYTETU! Który jest moim kolejnym DOMEM. Pani Prezes Urszulo i Ci wszyscy /powtarzam: wszyscy/, którzy Tobie ofiarnie pomagają kocham Was. Żyjcie nam jak najdłużej.

Ryszard Gajdziński


Przechodząc na emeryturę, początkowo wydaje się, że nareszcie będę miała dużo czasu dla siebie. Jednak po jakimś czasie czuje się, że tak właściwie jest się na marginesie życia. Trudno odnaleźć się w rzeczywistości, gdzie życie toczy się wokół ciągle tych samych spraw. Człowiek samotny nie rozwija się, zamyka się i dziwaczeje. Wzmianka w "Głosie Pomorza" o powstaniu Stowarzyszenia Emerytów 70 zmobilizowała mnie do uczestniczenia w tej Organizacji. Jednak po jakimś czasie funkcjonowanie tego stowarzyszenia w tej formie przestało być interesujące. Z inicjatywy Pani mgr Urszuli Wyrwy powstał Uniwersytet III Wieku, który zaczął dynamicznie się rozwijać. Powstało cały szereg różnych sekcji, gdzie każdy członek mógł się zapisać zgodnie ze swoimi zainteresowaniami. Organizowano wycieczki krajowe i zagraniczne. Moim szczególnym zainteresowaniem cieszy się sekcja, gdzie bardzo ciekawie i interesująco mówi o historii Słupska dr Zdzisław Machura. Powstała również sekcja chóru, w której uczestniczę i jestem zadowolona, ponieważ atmosfera w naszym gronie jest wspaniała i śpiew daje nam dużo radości.

Danuta Wiewiórkowska


Gdy moja mama osiągnęła wiek emerytalny wstąpiła do Klubu Emeryta. Była szczęśliwa, że spotyka się z ludźmi, wymienia doświadczenia, uczy się tego, czego jeszcze nie wiedziała dotąd. Stwierdziłam, ze jest to dobry sposób na chandrę i smutek człowieka na emeryturze. Potem spotkałam artykuły w czasopismach o klubach "złotej jesieni". Ta obserwacja pozwoliła mi wyciągnąć wniosek, że po zakończeniu pracy zawodowej powinnam też angażować się w swój rozwój społeczny i intelektualny, by nie skupiać się na liczeniu czasu do "swojego końca". Przyszedł okres na działalność uniwersytetów trzeciego wieku. Miałam to szczęście, że i w Słupsku taki został powołany prawie w tym samym czasie, gdy ja rozpoczęłam status emerytki. Znalazłam drogę do tegoż Uniwersytetu i jestem szczęśliwą słuchaczką oraz aktywną uczestniczką sekcji zainteresowań, prelekcji, wykładów, wycieczek, spotkań towarzyskich i kulturalnych

Eleonora Sztajnke


O istnieniu SUTW dowiedziałam się od koleżanki. Początkowo myślałam po co mi to, co ja tam będę robić? Gdy poszłam na spotkanie czwartkowe jedno, drugie, zainteresowało mnie to. Poznałam dużo ciekawych ludzi. Wykłady i zajęcia są bardzo interesujące. Zdobywam coraz więcej wiedzy z różnych dziedzin nauki. Pomaga mi pokonać trudności związane ze zdrowiem, jak również wypełnić mój czas pozytywnie. Mam możliwość sprawdzenia się w grupie równolatków, co mobilizuje mnie do bycia lepszą i sprawniejszą fizycznie, psychicznie i umysłowo.

Regina Czapiga


Po przejściu na wcześniejszą emeryturę/cztery lata temu/ bałam się o "zamknięcie się" w domowych pieleszach i przydomowym ogródku. I postanowiłam, że większość mojego wolnego czasu przeznaczę na dalsze dokształcanie się, choćby w językach obcych i w tym co lubię/historia, gimnastyka/. Gdzie mogłam to zrealizować? Właśnie na Słupskim Uniwersytecie III Wieku. Dowiedziałam się o tym od przyjaciółki. Zapisałam się. Zaczęłam uczęszczać na ogólne wykłady/każdy ciekawy/!.Ale same wykłady to zbyt mało. Chciałam poznać ludzi, z niektórymi się zaprzyjaźnić. Dlatego zapisałam się do grupy nauki języka niemieckiego, historii i gimnastyki. Kiedyś grałam w brydża. Kiedy więc usłyszałam, że będzie "nauka" przypomnienia zasad tej gry ucieszyłam się. Po kilku szkoleniach zostałam zaproszona przez Marka, abym popróbowała grać w "normalnej" grupie. I tak się zaczęło! Jestem dość impulsywna i niepewna w grze, więc uwag było bez liku, ale były one potrzebne i życzliwe. Polubiłam wszystkich grających. Mnie też zaakceptowano. Bardzo cenię też sobie organizację i rzeczowość Kierownictwa naszego Uniwersytetu.

Lucyna Szczepkowska


Jestem na emeryturze już od 6 lat. O powstaniu Uniwersytetu III Wieku dowiedziałam się od koleżanki. Niezwłocznie zapisałam się. Przystąpienie do tego stowarzyszenia spowodowała chęć kontynuowania moich zamiłowań z młodych lat, z dziedziny: biologii, historii Polski, geografii, etyki, śpiewu, medycyny itp. Chętnie uczestniczę w wykładach z różnych dziedzin nauki prowadzonych przez ciekawych ludzi biorę udział w wycieczkach krajoznawczych. Jestem zadowolona z pracy i zaangażowania Zarządu i osób prowadzących poszczególne sekcje. Do UTW należę już 3 lata i w dalszym ciągu będę kontynuować uczestnictwo, aby poszerzyć swoje wiadomości. Atmosfera jest przyjemna, koleżanki serdeczne i jestem zadowolona z mile spędzonego czasu z Haliną Zętałą. Trzeci wiek w moim życiu rozpoczął się w dniu, kiedy odwiedziła mnie przemiła Pani Pola, która była już "studentką" Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Swoją wiedzą zdobytą na wykładach i energią, a także chęcią działania i dokształcania zmobilizowała mnie. Zapałałam chęcią bycia "studentką" i uczestniczenia w wykładach oraz uczenia się. Wreszcie znalazłam to czego było mi potrzeba na emeryturze. Od roku jestem 'Studentką" Uniwersytetu Trzeciego Wieku, mam indeks i pierwsze zaliczenia. Poszerzyłam swoją wiedzę, ponieważ walory wykładów są duże. Poznałam wiele miłych osób, tworzy się między nami duża więź. Jestem pełna uznania i podziwu dla całego Zarządu, który robi wszystko, abyśmy jako studenci zdobyli jak najwięcej wiedzy.

Stefania Dmoch


..."Kto glinę ulepie, czuje się lepiej". W pracowni ceramicznej jest nas w każdy wtorek co najmniej 6 osób: pani Aneta, nasza przemiła instruktorka, pan Tomek, który nam radzi klapiąc, tocząc i wypalając wyroby z gliny i my: Danusia, Ludwika, Emilka i Janek. Wykonaliśmy już kilka przedziwnych rzeczy. Podobno ma być wystawa. Jestem bardzo ciekawy jak te nasze dzieła będą się prezentować.

Jan Żukowski


U-jak uśmiech
T-jak twórczość
W- jak wiek

Motto: "Nie starzeje się ten kto nie ma czasu" Baniamin Franklin

W pewnym momencie mojego życia pożegnałem się z mundurem... EMERYTURA piękna sprawa, ale nie można spocząć na laurach. W zasadzie emerytura wszystkim kojarzy się z okresem zasłużonego wypoczynku po latach wytężonej pracy! Rzeczywistość okazała się nieco inna. Główną motywacją jest ciekawość świata, potrzeba rozwijania swoich zainteresowań, poszerzenia wiedzy, spotkania w gronie podobnie myślących ludzi. Zastanawiałem się, jak spożytkować wolny czas. Mimo wielu zainteresowań /filatelistyka, numizmatyka, turystyka piesza i rowerowa, brydż, działka/ nie byłem zadowolony. Chciałem czegoś nowego, interesującego i twórczego, chciałem spotykać się częściej z ludźmi o takich samych zainteresowaniach. Przypadek sprawił, że jadąc pociągiem nawiązałem rozmowę z Panią, która z entuzjazmem opowiadała mi o wykładach na UTW w Warszawie. Po powrocie do Słupska zainteresowałem się, czy i u nas istnieje UTW. Jakież było moje miłe zaskoczenie, że jest i działa od kilku miesięcy! Nie tracąc czasu...wstąpiłem w poczet członków. Uważam, że to była słuszna decyzja. Mam możliwość bycia razem w licznym gronie osób, z możliwością udziału w bardzo ciekawych wykładach wybitnych specjalistów z różnych dziedzin. Byłem jednym z pierwszych, którzy utworzyli sekcję brydżową. Najpierw była mała grupka zapaleńców, ale z biegiem czasu rozrosła się do tego stopnia, że mogliśmy już nawet rozgrywać zawody z udziałem sędziego... Przyjemnością stało się poznawanie ciekawych zakatków naszego województwa, których wcześniej w ogóle nie znałem, a to wszystko dzięki sekcjom: historycznej i biologicznej. Dzięki spotkaniom n UTW nie odczuwam braku towarzystwa i ludzkiej życzliwości. Dlatego wstąpienie do UTW jest najlepszym dowodem na to, że aktywność w życiu wcale nie kończy się wraz z przejściem na emeryturę. Słuchacze UTW nie są ludźmi starymi. Są co najwyżej ludźmi "wcześniej urodzonymi", pełnymi temperamentu, umiejącymi korzystać z uroków życia. Nauka odmładza i dodaje skrzydeł-takie motto powinno służyć naszemu Uniwersytetowi na codzień.

Marek Czarnecki


...Ostatnio uczę się z innymi paniami" artystycznego pętelkowania" na sekcji "frywolitek"...Teraz z dumą pętelkuję, uważając by nie urazić żadną uwagą prowadzącego pana Jana. Powzięłam decyzję zrobienia serwety na stolik, a jak się uda jeszcze większej na stół.

Zofia Mazur


... i wiosną 2004 r. zapisałam się. Jak mogłam uczęszczałam na wszystkie ogólne wykłady, które są bardzo interesujące i ciekawe. Niestety nie mogę korzystać z wycieczek, gdyż w moim wieku nogi i kręgosłup protestują przy długim chodzeniu. Moje ożywienie nastąpiło, kiedy zapisałam się do sekcji brydżowej. Ach co to za interesujący ludzie, pełni różnorodnej wiedzy i kultury oraz przyjaznych uczuć.

Barbara Hofmańska


...Z wstąpienia do SUTW jestem bardzo zadowolona, ponieważ mogę korzystać z:
- ciekawych prelekcji na różne tematy
- zdobywania wiadomości o historii miasta,w którym mieszkam 43 lata
- z możliwości wiedzy przyrodniczej
- z wspólnych ćwiczeń gimnastycznych
- z nauki języka włoskiego

Irena Głowienko


...Miło jest przebywać w grupie osób w moim wieku a jeszcze pełnych energii do życia, mieć z nimi żywy kontakt. Daje mi to radość życia. Przeszłam na emeryturę "z konieczności", pełna sił witalnych. Nagle moje życie nabrało innego trybu, innego sensu nad czym wcześniej nigdy nie zastanawiałam się. Zaczęłam szukać, poza pracą na rzecz własnej rodziny sensu życia. Stąd moja obecność w SUTW. Obecnie moje życie traktuję jako wyzwanie do bycia szczęśliwym. Zaakceptowałam je takie jakie jest i ciągle powtarzam słowa pewnego filozofa: "Nie bój się życia swojego, bo tylko ty masz je przeżyć".

Maria Bogusławska


...Postanowiłam poczynić starania o wstąpienie do grona słuchaczy SUTW. Jestem już w drugim roku akademickim. Staram się nie opuszczać żadnego wykładu, według naszego planu zajęć. Bardzo chętnie uczestniczę we wszystkich spotkaniach i tak organizuję swoje sprawy domowe i społeczne, aby nic nie tracić. Wykłady i zajęcia w Uniwersytecie są bardzo interesujące, pozyskujemy nowe zasoby wiedzy z różnych dziedzin nauki, pozwala nam to kontynuować aktywne życie umysłowe, a także wśród licznej gromady słuchaczy poznajemy wiele interesujących osób, zawiązują się przyjaźnie, które umacniane są przy wspólnych zainteresowaniach.

Maria Gaillard


Moja droga do Słupska wiodła przez Kraków, Stalową Wolę i Brzeg. Wyjeżdżając z tych miast żegnałam z żalem grono przyjaciół. Zawsze marzyłam o powrocie w rodzinne strony, ale jak to często bywa, życie potoczyło się inaczej. Najbardziej w tej mojej wędrówce spodobał mi się Brzeg, położony między Opolem a Wrocławiem. Trafiłam do Miejskiej Biblioteki, gdzie skupiało się życie towarzyskie i kulturalne. Był ta jak gdyby zaczątek Uniwersytetu Trzeciego wieku... Z ciężkim sercem opuszczałam Brzeg i bardzo boleśnie wrastałam w ziemię słupską. Dochodziły niewieści z Krakowa i Wrocławia, że tam powstał Uniwersytet Trzeciego Wieku Zazdrościłam koleżankom, które brały w nim czynny udział. Od koleżanki z łodzi dowiedziałam się, że w Słupsku istnieje taki Uniwersytet. Wreszcie znalazłam to, czego mi było potrzeba. Od września jestem studentka i bardzo mi się tu podoba. Jest to dopiero początek, ale bardzo obiecujący, odskocznia od szarzyzny dnia powszedniego, pozwalająca poszerzyć wiadomości, podyskutować, naw8iązać nowe ciekawe przyjaźnie i spojrzeć optymistycznie na otoczenie. Chwała temu, kto coś takiego wymyślił - na pożytek i radość tych, którzy tego potrzebują.

Maria Szydlik


"Wciąż się uczyć"

To myśl, która jest moją dewizą życiową. Szczególnie w okresie emerytalnym. Wtedy jest więcej tzw. Wolnego czasu i urywają się codzienne spotkania ze swoją grupą zawodową. Rodzi się potrzeba poszukiwania czegoś nowego, innego. Uczenia się! Próbowałam nauki ESPERANTO i finezyjnego koronkarstwa frywolitek. Poznawałam ludzi, ciekawych życia. Każdy z nich tworzył swoistą osobowość. Z niektórymi zaprzyjaźniłam się. Z uwagi na mój zawód (nauczyciel) przyzwyczajona byłam do przebywania i pracowania w grupie.
...Poszukuję, więc dalej. Może coś mnie zadziwi i będzie kreatywne, żywe. Nawiązałam więź z klubem seniora przy ul. Szopena. Miła, serdeczna atmosfera. Próby urozmaicenia spotkań towarzyskich. Ale, ale... Życie spowolnione. Powielane fragmenty spotkań. Sentymentalizm. Nieco teraźniejszości. "Aż, wiadomość! Istnieje i działa w Słupsku Uniwersytet Trzeciego Wieku. Najpierw zasięgałam wieści dotyczących słuchaczy. Jakie reprezentują zawody, ilość. Kto kieruje, programuje. Tematyka bieżąca. Sprawy organizacyjne itp. Od września 2004 rozpoczęłam uczestniczenie w spotkaniach "czwartkowych". Początkowo przychodziłam jako obserwator. Wychodząc za każdym razem nabierałam pewności, że będę stałym uczestnikiem. Aż wreszcie wypełniłam deklarację członkowską. Bo to jest to! Gdzie mogę poszerzyć lub odnowić wiedzę. Poznać wielu ludzi. Grupa duża. Różnorodność osobowości i typów ludzkich. Wszyscy czegoś poszukują, ciekawi życia, wiedzy, spotkań z innymi. Tworzą się selekcje wg. zainteresowań. Zaczynamy się " rozpoznawać". Uśmiechać się do siebie i pozdrawiać na ulicy. To jest b. istotne, ludzkie. Tworzy się więź międzyludzka. Ogromnie potrzebne i kształcące są wykłady na PAP-ie. Coraz więcej nas uczęszcza, ( ale powinno więcej). Opinie pozytywne. Przychylność Wykładowców zrozumienie, a nawet uwagi podziwu młodych studentów. To budujące. Zatem moja decyzja-uczęszczania na zajęcia organizowane przez Słupski Uniwersytet Trzeciego Wieku jest słuszna. Odczuwam a zauważam, że realizuję zadanie, by wciąż się uczyć i przebywać z ciekawymi ludźmi.

W.Szuflita leg.Nr.65


Mój trzeci wiek rozpoczął się z dniem przejścia na emeryturę. Pustka, jaka wtedy zaistniała w mojej przestrzeni życiowej potrzebowała zagospodarowania. Pewnego razu kolega Zdzisław Stankiewicz zaproponował mi przystąpienie do nowopowstającej organizacji U.T.W. i tak się zaczęło. Pierwsze kilkunastoosobowe spotkania, po roku zaowocowały ponad 130 osobową grupą słuchaczy i wykładowców. Taki sukces oznaczał tylko jedno: U.T.W. To strzał w dziesiątkę. Cieszy mnie to, że społeczeństwo pragnie zdobywać wiedzę, jaką propaguje nasza organizacja. "Na naukę nigdy nie jest za późno". Uniwersytet Trzeciego Wieku trwaj! Jesteś nam potrzebny

Józef Wojtczak


Każde spotkanie przynosi mi wielką radość. Codziennie rano i wieczorem dziękuję za to, co dzieje się w moim życiu, Jestem wdzięczna za sposób na radość, dzięki Uniwersytetowi moje samopoczucie jest bardzo pozytywne...
Pomimo, że życie mnie nie rozpieszczało i nie rozpieszcza to tu właśnie znajduję zapomnienie, oraz ładuję swoje akumulatory pozytywna energią. Walory tych wykładów dla mnie są duże, bo są to wykłady, gdzie ja pogłębiam wiedzę na różne tematy np. zdrowotne, czerpię ogromną wiedzę o historii mego miasta Słupska. Rozwijam przede wszystkim sferę ducha, pogłębiam intelekt myślę i uważam, że wiedza, którą zdobywam jest dla mnie najwyższą wartością, pomimo wieku...

Teresa Markiewicz


Dawno zastanawiałam się jak i z korzyścią zagospodarować wolny czas, rozwijając się jednocześnie, mimo podeszłego wieku również intelektualnie. Kiedyś (dokładnie rok temu) trafiłam na program telewizyjny poświęcony ludziom starszym, którzy mają jeszcze jakieś zainteresowania i którzy mają dość siły i chęci, żeby jakoś je wykorzystać. Program był o Uniwersytecie Trzeciego Wieku z Sopotu czy Gdańska. Córka wspomniała mi, że istnieje podobna działalność również w Łodzi. Zastanawiałam się, skąd można byłoby otrzymać informacje, czy coś podobnego istnieje również w Słupsku. Postanowiłam zacząć od naszej Słupskiej Uczelni i wykonałam tam telefon. Okazało się trafem w dziesiątkę. Połączono mnie z panią doktor Borawską, która bardzo szczegółowo i zachęcająco poinformowała mnie o istniejącym, a właściwie startującym Uniwersytecie Trzeciego Wieku w Słupsku. Otrzymałam również informacje o czasie i miejscu spotkań. Z bijącym sercem i z pewna trema udałam się na swoje pierwsze spotkanie. Nie była to jeszcze liczna grupa, jednak za każdym nowym spotkaniem przybywało nas coraz więcej. Ucieszyłam się, gdy spotkałam również kilka pań z Ustki. Pani Przewodnicząca naszej grupy, serdecznie mnie powitała i zaraz otrzymałam do wypełnienia deklarację, na podstawie której zostałam "studentką" Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Słupsku. Prelekcje - bo tak bym to nazwała prowadzone wykłady - były na różne tematy. Jedne bardziej ciekawe, inne mniej - zależało to od indywidualnych zainteresowań. Ważne było, że coś dobrego dzieje się, czegoś można dowiedzieć się, spotkać się z ludźmi i nie rdzewieć w domu. Bardzo duże wrażenie na mnie odniosła oficjalna inauguracja, która odbyła się w Sali Ratusza z udziałem wszystkich czterech "Magnificencji" słupskich uczelni i zaproszonych gości... ...Podsumowując swoje uczestnictwo w naszym, że tak już nazwę Uniwersytecie- bardzo się cieszę, że trafiłam na taki program w telewizji, gratuluję sama sobie, że mnie to zainteresowało i pobudziło do działania i mam nadzieję, że będzie on działał jeszcze długo, coraz prężniej, coraz bardziej będzie integrować...

Halina Lisiecka Ustka nr.leg.23